Błagaliśmy głośno Jana Pawła II
Paweł, lat 31, 16 marca 2005 roku
przebywając w Londynie, doznał wypadku. Jego stan
był beznadziejny. Wezwano żonę, która zostawiła w
Polsce troje małych dzieci i pojechała za pożyczone
pieniądze, aby być przy umierającym mężu w Londynie.
Lekarze oznajmiali, że życie Pawła wisi na włosku,
że chory nie nadaje się do transportu, twierdzili,
że jeśli przeżyje nigdy nie będzie chodził.
(dołączam zaświadczenia lekarskie) Paweł załamał
się…Wiedząc, że Jan Paweł II jest bardzo chory
prosiliśmy Boga, by cierpienie Świętego nie poszło
na marne, by uratowało Pawła. Prosiłam wszystkich
napotkanych ludzi przed Mszą Świętą w kościele oraz
wspólnoty modlitewne by prosiły Jana Pawła II o
życie dla Pawła.
Modliłam się także z moimi dziećmi z
przedszkola gdzie pracuję. Chodziliśmy pod krzyż
papieski do kościoła i błagaliśmy głośno Jana Pawła
II, by pomógł Pawłowi. W jednej sekundzie
przemieniło się wszystko. Paweł podobnie jak Jana
Paweł II powiedział do Maryi: „Jestem Twój i zrób ze
mną co zechcesz”… Od następnego dnia zaczął powracać
do życia… lekarze zdumieni powtarzali, że to cud.
Pawła przetransportowano do Polski. Jest w domu i co
najważniejsze chodzi nawet po schodach. Moje dzieci
z przedszkola pytają o Pawła i wiedza i wierzą, że
nasz kochany Ojciec Święty wysłuchał ich gorącej i
szczerej modlitwy. Dziś z wielką radością patrzę na
Pawła, który wstaje z łóżka, siada w fotelu, idzie
do kuchni, by zrobić dzieciom coś do jedzenia.
Bogdana, Elbląg