Po czterech latach pracy w Domu
Dziecka zostałem zwolniony. Zaczął się da mnie
trudny czas poszukiwania nowego zatrudnienia,
pukając od drzwi do drzwi słysząc wszędzie to samo:
brak etatu, brak miejsca, brak pieniędzy. Składane
osobiście i wysyłane pocztą podania do rożnych firm
i instytucji, w których jako absolwent pedagogiki i
resocjalizacji mógłbym podjąć pracę, pozostawały bez
odpowiedzi… I tak nadszedł kwiecień 2005 r i śmierć
Jana Pawła II…
Piątego kwietnia byłem na wieczornej
Mszy Świętej w Jego intencji. Podczas ofiarowania
gdy patrzyłem na portret Jana Pawła II przysłonięty
czarną wstążką przyszła mi do głowy myśl (a może to
było ciche natchnienie), by złożyć podanie o pracę w
gimnazjum leżącym blisko miejsca gdzie mieszkam, a
któremu patronuje Jan Paweł II… Z samego rana dnia
następnego poszedłem do dyrektora tejże szkoły, ku
mojemu zdziwieniu usłyszałem, że prawdopodobnie w
maju zwolni się etat pedagoga! Zgodnie z umową
zadzwoniłem w maju i… nic! Kazano mi zadzwonić w
sierpniu w połowie miesiąca. Tak też zrobiłem i ..
nic! Kazano dzwonić pod koniec sierpnia. Zadzwoniłem
o 8 rano i rozmowę przełożono na godzinę 14sta.
Rozmowa kwalifikacyjna odbyła się dzień później.
Otrzymałem cały etat i od 1 września pracuje jako
pedagog w gimnazjum Jana Pawła II. Jestem
przekonany, że jest to Łaska od Boga za przyczyną
Jana Pawła II.