Świadectwa 2007

wróć

 

Czy to był cud?

 

W niewielkim Zbarzewie – dekanat święciechowski, oddalonym od Leszna 15 km. Maria i Adam po trzynastu latach małżeństwa otrzymali syna. Dziękując Bogu nadano mu imię Karol na cześć Ojca Świętego Jana Pawla II, duchowo polecając syna opiece Papieża.

 

Karol nie wyróżniał się niczym na tle innych chłopców. Jest dzieckiem bezproblemowym, statecznym, spokojnym, ułożonym, myślącym ponad swój wiek, umie się wypowiadać. Taka opinia cieszy się u nauczycieli, psychologów, rodziców. Lekarze ostatnio dołączali kolejny przymiot – rozumie i cierpliwie przejmuje cierpienia.

 

Choroba chłopca uaktywniła się wiosna ubiegłego roku. Rozpoznano anemie i żółtaczkę. Chłopiec słabł, tracił przytomność. Założono mu maskę tlenowa, gorączka utrzymywała się. Po tygodniu umierającego Karola przewieziono do Poznania. Kolejna seria badań. Tymczasem płuca zalewały się krwią, pękło prawdopodobnie małe naczynie włosowate... Po następnych szesnastu dniach, Karol otrzymuje sakramenty z rąk kapelana szpitalnego, zostaje duchowo przygotowany na... przejście.

 

Rodzice zostają poinformowani, że: z powodu coraz mniej wyczuwalnego tętna i coraz wolniejszej pracy serca trzeba chłopca intubować. Nie wiadomo czy się obudzi, wszystko w rękach najwyższego Boga – stwierdzają lekarze i proszą: „niech w parafii się modlą, myśmy z naszej strony zrobiliśmy wszystko” – stwierdza pani ordynator...

 

Wraz z parafianami kierowałem ku Bogu nieustający szturm modlitw, każdy na swój możliwy sposób starał się łączyć z cierpiącym Karolem i jego rodzicami. Cała parafia zna Karola. Odprawiono wiele mszy, odmawiano również modlitwę o cud powrotu do życia przez wstawiennictwo Sługi Bożego Jana Pawła II...

 

I stał się cud... Chłopiec przebudził się po 9 dniach, a pierwszym słowem, jakie wypowiedział było mama, bo cały czas była ona przy nim. Dzień i noc pani ordynator prosiła, by do chłopca mówić, choć aparatura zastępuje procesy życiowe i chłopiec śpi, to jednak słyszy głos bliskich osób. Kolejne badania wykazały wadę serca, przeprowadzono operacje, zapisując dietę bezglutenowa i bezmleczną. Jak mówi pani ordynator to choroba rzadko spotykana, w jej dwudziestoletniej pracy był to tylko 5 ty przypadek.

 

Przybyłem do szpitala i ujrzałem Karola walczącego z chorobą... Na znak, że mnie rozpoznaje, słyszy i rozumie, lekko ścisnął mi palec ręki. Zacząłem: „Wrócisz, wrócisz do domu i do rodziców i będziesz jeszcze ministrantem, będziesz służył Chrystusowi i mi pomagał... Oprawimy Msze dziękczynne i napiszemy rozdział do książki o cudach zdziałanych przez Boga za wstawiennictwem Sługi Bożego Jana Pawla II”.

 

W imieniu rodziców Karola i swoim własnym pragnę podziękować służbie zdrowia, szczególnie pani ordynator w Poznaniu, za pełną oddania służbę ratowania młodego życia. Parafianom za otwarta dłoń i oddaną krew, zamówione Msze, obecność w kościele, modlitwę. Bóg zapłać.

 

Ksiądz Proboszcz i rodzice


suoramiracolata per la causa di beatificazione di Giovanni Paolo II

 
 
Statystyka | Kontakt | Credits