W świetle tego, co zostało powiedziane,
możemy stwierdzić, że Sługa Boży trwał na
kolanach przed Bogiem, żył Bogiem i dla
Boga. Kto się z nim zetknął, od razu mógł
zauważyć jego głębokie zjednoczenie z Bogiem.
Kontakt z nim zbliżał do Pana Boga, człowiek
zostawał niejako wciągnięty w tajemnicę
obecności Bożej. Wiele razy spotykałem ludzi,
którzy podkreślali, że od niego
promieniowało światło. Wszystko to płynęło z
głębi jego zjednoczenia z Bogiem przez
modlitwę. Nie dzielił swojego życia na
zajęcia i modlitwę. On się tym wszystkim
modlił, po prostu Jego życie było modlitwą.
Pan Bóg dał mu wielką łaskę odkrycia
modlitwy, a przez modlitwę zjednoczenia z
sobą. W życiu modlitwy Sługi Bożego uderza
nas ewangeliczna prostota. On wziął do serca
przestrogę Jezusa: „Jeśli się nie odmienicie
i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie
do królestwa niebieskiego” (Mt 18,
3). Niektóre z praktyk religijnych, w
których Sługa Boży wypowiadał swoją miłość
do Chrystusa i Jego Matki, zalicza się do
tzw. pobożności ludowej. On – człowiek
wielkiego umysłu i o duszy artysty, nie
wstydził się szkaplerza i tych prostych form
pobożności. W „Godzinkach o Niepokalanym
Poczęciu Najświętszej Maryi Panny”, w
pieśniach ludowych, jak np. polskie kolędy
na Boże Narodzenie, w „Gorzkich Żalach”
umiał dostrzec „bogactwo treści teologicznej
oraz treści biblijnej” (DT, s. 31).
Zachował się własnoręcznie napisany -
drobnymi literami na bardzo pożółkłym
papierze - akt jego osobistego poświęcenia
się Najświętszemu Sercu Jezusowemu,
zakończony słowami „Wszystko dla Ciebie,
Najświętsze Serce Jesusa”. Ten akt, złożony
w formie szkaplerza, nosił stale ze sobą.
Zjednoczony z Bogiem, był zarazem
człowiekiem całkowitego zaufania Bogu.
Dlatego trudności i cierpienia, których mu
nie brakowało w życiu, nie załamywały go,
ale umacniały w oddaniu się Bogu, w tym jego
Totus tuus ego sum. Wyrazem tego
zaufania było także jego ubóstwo. W swoim
papieskim testamencie napisał, że „Nie
pozostawia po sobie własności, którą
należałoby zadysponować”. I tak było zawsze.
On naprawdę żył słowami Chrystusa z Kazania
na Górze: „Nie troszczcie się … zbytnio i
nie mówcie: co będziemy jeść? Co będziemy
pić? Czym będziemy się przyodziewać? …
Przecież ojciec wasz niebieski wie, że tego
wszystkiego potrzebujecie” (Mt 6,
31-32).